03 sierpnia 2004

# 49

Miałam pisać notkę o naszym ostatnio ulubionym programie rozrywkowym, miałam mnóstwo błyskotliwych i śmiesznych zdań w głowie, ale mi wenę wcięło. Dzień dzisiaj duszny i męczący, aż się człowiek zasapie od tego nicnierobienia w pracy i poza nią. Tylko karetki słychać i wypadków pełno. Mi też facet dzisiaj wyjechał, mało mu się na masce nie zatrzymałam, dupek.
A... Ten nasz program nazywa się Dzieciaki z klasą. Chcieliśmy nawet go obejrzeć i trochę się przy nim upalić, ale akurat cuś pech i każdy mówi, że Nie ma towaru w mieście, więc jak nie ma to nie. Chociaż program jest tak porypany, że może i zjólek ni trza parzyjć. Prowadzi go Martyna Zamacham Cyckiem W Przerwie Wojciechowska, i przypuszczam, że ona ten program chciała prowadzić ze względu na ilość młodych chłopców, która się tam przewija, co w dobie wszelakich afer pedofilskich byłoby nawet trendy.
Ale te dzieci! Nie no, z dzieci to jest ubaw pierwsza klasa. Wyobrażam je sobie za trzydzieści lat - już teraz widać, które będą nadwrażliwymi histeryczkami, a które oziębłymi rybami. Była tam ostatnio taka jedna Zosia, co to wyznała Martynie Z.C.W.P. Wojciechowskiej, załamując rączki jak na mszy, że uwielbia wampiry (?). Mif stwierdził, że coś z tymi Zosiami wszystkimi jest nie tak i że to neurotyczki straszne, nasza klasowa, licealna Zosia też z takich. Z kolei inny chłopiec po każdej dobrej odpowiedzi rozpościerał ręce na boki (pewnie za dziesięć lat będzie napierdalał sterydy, tak coś czuję), jakby chciał tam krzyczeć YES KURWA YES!, ale na koniec mu nie poszło, więc się poryczał, a my ze śmiechu też.

Ale ponieważ, jak wyżej zaznaczyłam, wenę szlag mi trafił, to oddam się teraz lekturze biografii Elizabeth Taylor, którą to nabyłam wczoraj i nie będę kłamać, że idę golić nogi, bo ogoliłam dopiero na drugi dzień, przestanę bić pianę i skończę tę notkę. Pochwalony.

A! Byłambym na śmierć zapomniała, a to ważne jak jasna cholera - zamówiłam sobie takie cuś i idzie do mnie, ciekawe czy będzie dobre. [link] Trzeci od góry.

Brak komentarzy: